Pamiętnik obłąkanej
Czyli moje życie z mojej perspektywy...
<< Maj 2012
PonWtŚrCzwPiąSobNie
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031
Po prostu ja
EwelaOzanna
Gdzieś gdzie nie zna mnie nikt
Słówko o mnie
Zmienna jak obrazy w kalejdoskopie, ubierająca świat w słodkie słowa, zatrzymująca chwile na kliszy...
Zobacz mój profil

Bardziej o mnie na oficjalnej stronie:
                    
TUTAJ :)





Zamiast "Osobistej Listy Bestsellerów", lista książek, które warto przeczytać!

Maite Carranza – Seria „Wojna czarownic”

L J. Smith – Seria „Pamiętniki wampirów” (pierwsze IV tomy ;) )

Kelley Armstrong – Seria „Najmroczniejsze moce”

Isabel Abedi – „Whisper: nawiedzony dom”

Sonia Neumann – „Maja.bloog.pl”

Alex Flinn – „Bestia”

I z tych bardziej klasycznych:

Jack London – „Biały Kieł”

Henryk Panas – „Brat Leśnego Diabła”

Thomas Harris – „Milczenie owiec”

Edgar Allan Poe – opowiadania:
      „Czarny kot”
      „Żabi skoczek”
      „Studnia i wahadło”
      „Berenice”

[tak, tak, jeszcze coś dopiszę ;)]


Moje zapiski
Urywki moich myśli ;) 16 kwiecień 2012

Cóż, skoro juz na oficjalnym blogu coś napisałam, to i tutaj się odzywam :)

Minął już tydzień od świąt, a ja ciągle nie mogę się wdrożyć w szkolny tok...
Tymczasem w sobotę (tj. z soboty na niedzielę) wylądowałam na 18-stce koleżanek. Na mój gust impreza udana, chociaż zaczęłam o 1 z lekka zamulać, bo rozbolał mnie ząb. Też cholerne "szczęście"...
Ale dotrwałam do końca, zostałam „obdarowana” ciastami i sałatką (której nikt nie chciał a wszyscy musieli wziąć... ale smaczna była w sumie), oraz przesiedziałam dobrą godzinę przy kominku w kuchni ^^ Kocham takie ciepełko wprost od żywych płomieni.

Co OGÓLNIE u mnie?
Moja mama mi powiedziała, że gdyby była matką która "pragnie jedynie szczęścia swego dziecka" (w domyśle zapatrzonej w siebie i swoją rodzinę damulki), to zamknęłaby mnie pod kluczem, żebym już się bardziej nie zmieniała na gorsze.
Ja sama stwierdziłam, że znajome mają na mnie destrukcyjny wpływ xD Ale w sensie pozytywnym. To one pomagają mi otworzyć się na świat.
To takie dziwne...
W zasadzie wszystko jest ostatnio jakieś dziwne w moim życiu. A nawet to, że pomyślałam o zakochiwaniu się. Przypominam moje stanowisko względem tego typu uczuć – to nie istnieje, jest jedynie następstwem wydzielania się w organizmie człowieka pewnych enzymów.

Skończyłam dzisiaj czytać "Portret Doriana Graya" Oscara Wilde'a . Szczerze mówiąc spodziewałam się czegoś innego, ale i tak wpłynął trochę na moją psychikę. Moim ogromnym błędem było to, że obejrzałam w wakacje film, i bez przerwy zamiast blondwłosego młodzieńca w wytworzony przez wyobraźnię obraz wpierdzielał mi się "Czarny Książę" - Ben Barnes.

Teraz czas, aby zapolować w bibliotece na utwory Carlosa Ruiza Zafona (to się tak odmienia?), których nie mogę dostać już od kilku miesięcy...

Tymczasem muszę już kończyć. Na głębsze przemyślenia najdzie mnie pewnie wkrótce, wtedy zajrzę.
Zapraszam na oficjalnego bloga, gdzie notki - o ile starczy mi sił - pojawiać się będą w poniedziałki, środy i piątki. Tam można się będzie pozapoznawać z moją twórczością (typu wiersze, opowiadania, fotografie) częściej niż tutaj.
Dowidzenia! :)



Lat 17... 09 kwiecień 2012

Wiem, że starzejemy się z dnia na dzień, ale urodziny tak dosadnie nam o tym przypominają...
Nie powinnam narzekać, bo niby wciąż jestem jeszcze "dzieckiem", ale jakoś wolałabym mieć wciąż 15 lat. A nie... 17.
Tak moi drodzy, kolejny rok minął. Znów zjechała się moja rodzina, znów usłyszałam te same życzenia co zawsze, po raz kolejny zdmuchnęłam świeczkę na torcie (tylko jedna była, ale za to grająca! :D).
Heh, i tak nie czuję się starsza. Zobaczymy jak to będzie za rok, kiedy to będę obchodzić tak huczną rocznicę jaką są 18-ste urodziny!
 

Och, niewiele więcej mam do napisania, tylko chciałam jeszcze złożyć (spóźnione...) życzenia Wesołych Świąt ;)

I zaprosić do oglądania oficjalnego mojego bloga, pod adresem:
Zastój i zapierdziel 25 marzec 2012

Hm, owszem - nieco dziwny tytuł notki. Sama nawet nie do końca go rozumiem...

W każdym razie odzywam się wreszcie, po niemal dwóch miesiącach ciszy.
Czas biegnie nieubłaganie (tak było w jakiejś piosence, nie?), w związku z czym nie zauważam nawet jak z poniedziałku robi się piątek, z piątku po południu niedziela wieczór, a potem znów poniedziałek-piątek, piątek-niedziela, i tak dalej, i tak dalej...
Taki szybki upływ czasu to... Po prostu określam go jednym słowem "Zło". Niby nie mam na nic czasu, a jak usiądę czasem po południu w swoim małym pokoiku artysty, to czuję, że czas mi się dłuży, a mnie się nie chce nic robić.
I oto w ten właśnie sposób nie jestem przygotowana z części materiału na jutrzejszy sprawdzian z niemieckiego. Ale co mi nam?
Bardziej się martwię, że do czwartku nie ogarnę wszystkich dat i władców polskich na historię. Albo, że do piątku nie zdążę zacząć wreszcie odróżniać limfocytów od makrofagów na sprawdzian z biologii (a nie, już je odróżniam :D).

W zasadzie dzisiaj bodźcem do napisania notki jest nagły stan euforii, jaki mnie ogarnął.
Stało się to tak – zaglądam na swój profil na stronie Radwanu, żeby się dowiedzieć, że jak zwykle nic w tym miesiącu nie sprzedałam (czy ja już mówiłam, że ciężka jest dola pisarza?). Tymczasem okazuje się, że sprzedałam znów swoje dzieło! I tak się ucieszyłam, że odskoczyłam od komputera, przebiegłam przez pokój (przy tym zderzyłam się z koszem na śmieci...), wpadłam do pokoju gdzie siedzi moja mama i krzyczę, wyciągając do góry ręce i tworząc znak "Vicoria":
- Mamo! Udało mi się sprzedać moje dzieło! W tym miesiącu!
Musiałam mieć ogromny zaciesz na twarzy, bo popatrzyła na mnie nieco zdziwiona, ale w sumie zadowolona.
No to tyle – taki krótki epizodzik, którego możliwe, że nikt nie zrozumiał, bo ciężko jest ogarnąć moją psychikę. No, ale żeby było prościej, to że udało mi się coś sprzedać można porównać do otrzymania długo wyczekiwanego prezentu, albo do... nie, prezent to najlepsze porównanie :)

Poza powyższym dużą część mojego życia stanowi ostatnio szkoła (ech, nie oszukujmy się, zawsze tak było, ale tym razem jest inaczej). Szkoła nie jako budynek, a jako społeczność. Ci wszyscy ludzie, z którymi się tam stykam.
Dzieje się tak, że potrafię rano wstać, przeklinać na czym świat stoi, wkurzać się na to ile będę miała lekcji, a w nich sprawdzianów/kartkówek/odpytywań, a potem idę sobie do łazienki, patrzę swojemu lustrzanemu odbiciu w oczy i uśmiecham się. Zastanawiam się, co tym razem odwali moja nieprzeciętnie dziwna (w sensie pozytywnym) klasa, czasem wspominam jakieś niemal błyskotliwe teksty mojego autorstwa z dnia poprzedniego (a coraz częściej zdarza mi się reagować w odpowiednim momencie). To takie dziwne. Dziwne dla mnie.
Zastanawiam się jak oni mnie postrzegają. Moje niektóre zachowania. Bo bywa tak, że ktoś do mnie zagada, a ja nie wiem co mam zrobić, płoszę się, pragnę uciec. Wiem, że to widać, ale nie wiem co ludzie sądzą. Może, że jestem jakąś pyszną egoistką(?), że uważam się za lepszą i nie zamierzam z nimi gadać(?).
Powoli przyzwyczajam się do tego, że ktoś jest dla mnie miły. Ba, "ktoś", to nie jest jedna osoba! Nareszcie jest kilkoro ludzi, którzy potrafią się do mnie po prostu uśmiechnąć.
To doprawdy takie dziwne...

Jest dobrze. Może nie "bardzo dobrze", nie "wspaniale", ale to wystarczy.

W tej chwili jest dobrze.


Statystycznie
Było:
 
15924
Wyraziło się:
 
874
Pozostało w księdze:
 
58
Książka gości :)
 
         


Zbłąkany wędrowcze, bądź stały czytelniku!
Czy lubisz intrygi, wielką przygodę, doprawioną magią
nieznanego świata i odrobiną rozdartych uczuć, nieszczęśliwej miłości i zdrady w przyjaźni?
A może po prostu lubisz to jak piszę i chcesz sprawdzić co naprawdę siedzi mi w głowie?
Sprawdź kim jestem i co tworzyłam w tym samym czasie, w którym pisałam tego bloga (a istnieje on od 2008 roku...).

To inne spojrzenie na wampiry
To inne opowieści o czarownicach
To inne wyczyny wilkołaków


Pozdrawiam Ewelina M. ;)





UWAGA!

   Wiersze,opowiadania,
   złote myśli oraz fotografie
   które zamieszczam
   na ty mblogu są tylko i
   wyłącznie MOJĄ własnością!!
   (jezeli są podpisane: "Ewela",
   bądź "EwelaOzanna).
   Zgodnie z ustawą o prawach
   autorskich nikt nie ma prawa
   kopiować/rozpowszechniać
   tego bez mojej zgody.
  
DZIĘKUJE!


         




Wisława Szymborska
Kot w pustym mieszkaniu


Umrzeć - tego się nie robi kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś sie tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf sie zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
O żadnych skoków pisków na początek.




Historia
Rok 2012
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty






 


Życie jest jak żul -
- Nigdy nie wiadomo gdzie się zatoczy :)




Zobacz serwisy INTERIA.PL